Honzik & Besi

W krainie psów, kotów i ludzi – czyli jak zostałam psem pomocnikiem

W krainie psów, kotów i ludzi – czyli jak zostałam psem pomocnikiem

Dodano: 02.11.2015 0

Hej! Wybaczcie, że przez tak długi czas nic nie pisałam – nawet sobie nie wyobrażacie, jak pracowite może być życie psa! Ale nie narzekam – wiem, że to wszystko dla dobra Honzika :)

Ostatnio brałam udział w bardzo ciężkich szkoleniach, dlatego wraz z moją trenerką Katką potrzebowałyśmy kilku chwil wytchnienia. Pojechałyśmy do domu Katki – jakie to wspaniałe miejsce! Poznałam mnóstwo ludzi, bawiłam się z dzieciakami z sąsiedztwa, ale nie zapominałam też o słodkim lenistwie 😉 Przy okazji – muszę się Wam do czegoś przyznać. Pewnego dnia zabawka psa, który na co dzień mieszka u Katki, zaczęła mi strasznie działać na nerwy, więc… rozgryzłam ją na kawałki. Mam nadzieję, że mój nowy kolega się na mnie nie gniewa!

Mówiąc o kolegach – ostatnio zawiązałam naprawdę wiele znajomości. Jako pies pomocnik muszę wiedzieć, jak zachowywać się w towarzystwie, dlatego co piątek odwiedzam okoliczną świetlicę środowiskową, gdzie poznałam dużo innych zwierząt. Jakiś czas temu spędziłam także trochę czasu z królikiem, który pracuje dla naszego ośrodka – było naprawdę miło, ale musiałam uważać, żeby przypadkiem go nie skrzywdzić – miał takie cienkie uszka!

Besi, pies pomocnik, pies i królik

W ostatnim czasie wybrałam się również do centrum Pragi – rety, co ja tam widziałam! Katka zabrała mnie do kawiarni, w której było pełno kotów. Nie mówcie nikomu, że tak napisałam, ale moim zdaniem koty są baaardzo dziwne… Dlatego też nie poświęcałam im za dużo uwagi – siedziałam z Katką i co jakiś czas bawiłam się też z obsługą. Koty, mimo że bardzo rozrabiały, nie dekoncentrowały mnie i nawet jeżeli bardzo tego chciały, nie zdołały zmusić mnie do biegania za nimi – jestem poważną suczką!

Tego samego dnia spotkało mnie też coś cudownego – znów spotkałam Honzika i jego rodziców! Rozmawialiśmy o tym, kiedy wreszcie będę mogła z nimi zamieszkać. Wygląda na to, że jeszcze przed końcem roku będę z nimi już codziennie!

Ach, byłabym zapomniała o najważniejszym! Muszę się Wam pochwalić – 12 września odebrałam dyplom ukończenia szkoły dla psów! Oczywiście zadbałam o to, żeby pięknie wyglądać: ubrałam się w togę i założyłam specjalny biret – wyglądałam jak najprawdziwsza studentka! Aby dopełnić ceremonii, musiałam przysiąc, że będę zawsze pomagać Honzikowi i jego rodzinie. Ludzie, którzy odbierali moją przysięgę, mieli ze sobą berło – wyglądało trochę jak kijki, które Katka rozrzucała i czekała, aż je przyniosę. Na szczęście teraz nie musiałam za niczym biegać – wystarczyło, że po słowach przysięgi je polizałam. Było strasznie zimne!

Po zakończeniu ceremonii, znowu spotkałam się z Honzikiem i jego rodzicami. Bardzo lubię te spotkania i widzę, że także oni już nie mogą się doczekać, kiedy wreszcie zamieszkamy razem! Będę starała się im pomagać najlepiej, jak tylko potrafię.

Dlatego teraz już kończę – czekają mnie jeszcze szkolenia, na których nauczę się, jak prawidłowo przynosić wszelkie przedmioty, które mogą być potrzebne mojej nowej rodzinie. Jak na razie, idzie mi całkiem nieźle – mam nadzieję, że trenerzy też tak myślą i są ze mnie dumni!

Nie zapomnijcie za jakiś czas znowu odwiedzić mojego bloga – następny wpis już niedługo. Buziaki!

Besi, pies pomocnik, szkolenie na psa pomocnika

PS: Chcecie zobaczyć, jak wyglądał tekst mojej przysięgi?

Niniejszym przysięgam na moje pyszne przekąski,
Że będę wiernie służyć moim właścicielom,
Podawać, przynosić, otwierać, wskazywać, prowadzić
I jak tylko umiem – pomagać, tak jak zostałam nauczona.
Będę wierną przyjaciółką i towarzyszką zabaw,
A w codziennych czynnościach będę pomagać tak,
Jakby każdy dzień był sprawdzianem mojego posłuszeństwa.
Z dumą i uśmiechem składam przysięgę i jako dowód – całuję berło.

Komentarze